Domek szwajcarski i próba ukazania jego historii
Najstarsze z XIX wieku opisy koneckiego ogrodu

Szczęście obok Natury przeznaczone Człeku”
Podpis pod pierwszą akwafortą wykonaną przez Zachariasza Freya (nadwornego malarza Czartoryskich) zawartą w książce księżnej Izabeli Czartoryskiej „Myśli różne o sposobie zakładanie ogrodów przez I. C.” Wydanie II, we Wrocławiu 1808 r. w oficynie Wilhelma Bogumiła Korna we Wrocławiu. Biblioteka Narodowa – Polona.
Badając wnikliwie zapisy dotyczące miesięcznych raportów kasowych dóbr Końskie Wielkie (szukałem informacji dotyczących „ostatnich chwil” osad leśnych: Stadnickiej Woli i Papierni), odnalazłem informacje i krótko rzucone słowa: „Szczęście” i „Smutek”, pisane z dużej litery, niejako przypisujące znaczenie tych słów do określonego miejsca w koneckim ogrodzie:
- „…budowli na Szczęściu…” [1874]
- „…za podmurówkę pod sztachety przy kanale około „Szczęścia…” [1878]
- „…za reperację domku w ogrodzie zwanego Smutek…” [1885]
- 1816
Najstarszy znany mi opis koneckiego ogrodu
Pochodzi z listu pisanego w Końskich, a zacytowanego w książce pt. „Podróż z Włodawy do Gdańska” Konstancji Biernackiej powrotem do Nieborowa w roku 1816”. Książka wydana we Wrocławiu w 1823 r. w formie 39 listów, gdzie autorka opisała drogie sobie widoki:
„List XXXI.
Ewelina do Wandy z Końskich
Z miejsca gdzie przed osiemdziesiat laty strzelano łosie, gdzie na pamiątkę stoi słup kamienny, pisze do siebie Wando, to jest z Końskich. Tak to przemysł zmienił las w miasteczko, ładne i ludne; rękodzielnie żelazne wraz z miastem założone, istną [prawdziwą, rzeczywistą, istotną – SJP] jeszcze, lecz utyskiwać wypada, że
gdy Końskie widziało w swym sąsiedztwie, niedoświadczone w dziejach rozpuszczenie wojska narodowego w roku 1794 – miasto od tej pory straciło rękodzielnie (mieczników, świec i obić, wspólny mające początek i wydoskonalenie, gorliwym właściciela starunkiem i zręcznością pracowitych Sasów*.
* August III. Król Polski Elektor Saski, przez szczególne względy dla Jana Małachowskiego Kanclerza Wielkiego Koronnego fundatora miasta Końskie, dozwolił mu wyprowadzić z Saksonii wszelkich rzemieślników potrzebnych do założenia fabryk żelaznych i wszelkich rękodzielni rusznikarzy , miecznikow, powozów, świec i obić.
Ulica Lipowa ręką ich sadzona, jak z dziedzińca wiodła do Warsztatów, tak dziś cieni manowcom do Szcześcia, tak zwanego domku i obory. Wierne i doskonałe naśladownictwo chałupy Szwajcarskiej, w której budowie, nie zapomniano nawet wzmocnić po poszycia, kamieniami chroniącymi dach od Alpejskich wichrów, napisy w używaniu górali tamecznych [dawniej, tamtejszych – SJP], zwiodły by powierzchownością każdego z nich samych, gdyby położenie miejsca w płaszczyźnie i przepych wewnętrzny, nie przekonywał Szwajcara, iż nie jest u siebie. Sprzęty w kształcie sprzętów wiejskich z najdroższego drzewa brązu, stali, ustawione smakiem i zwyczajem włościan, ta szafka gdzie na policach najpiękniejsza porcelana zastępuje gliniane naczynia, te chleby kamienne, to łóżko, ten obraz Madonny w głowach, ta drabina w pręcie, te szkopce, ta ława piec okalająca, ten kołowrotek, wrzeciona, zdają się przypominać owe czasy patriarchalne w których mąż z żoną, przędąc o świetle zarzewia, śpiewali nawzajem nadzieje starości … jak właśnie proboszcz miejscowy (Krajewski) napisał w piosnce.
,Co
Stasiu gdy twe lata miną,
Z Gustawem i z Karolina,
Potomstwem ich otoczony,
Rzekniesz wiekiem nachylony,
Anusiu chodźmy oboje,
Oglądać sadziby twoje’
[sadziba, dawn. siedziba rodu – WSJP]
Ze Szcześcia idziesz do Ustronia, jak to w świecie często bywa, lecz tu do pozoru folwarcznego gospodarstwa – wreszcie do Samotni domku w sadzie, w którym Proboszcz naśladując myśl podaną przez Delile [Alire Raffeneau Delile (1778-1850) francuski botanik] każde chrzciny uczcił pomnikiem drzew owocowych, zasadzonych ręką chrzestnych, na pamiątkę ochrzczonych. Pszczoły miejscowe zazdrosne roślin które deptałam, brzęczeniem swoim wystraszyły mnie z Samotni, wróciłam więc do siebie, by list zakończyć, jechać do Arkady i i ciebie w niej powita, jako twa przywiązana. E.”.

- 1827
Opis Końskich i ogrodu Klementyny Hoffmanowej
„14 maja, w południe, w Końskich.
To miasto obwodowe, w województwie sandomierskim, ozdobione przez rodzinę Małachowskich, do których należy, dawniej było siedzibą Odrowążów, którzy tu, w roku
1120, kościół założyli; ten, z ciosu zbudowany, stoi dotąd. Całe miasto jest wcale porządne, budynki po wiekszey części murowane, ludność znaczna, wszystkiego dostać można, traktyernia [traktiernia, dawn. podrzędna restauracja – SJP] dobra, bułki smaczne. Różani tu mieszkają, rzemieślnicy, osobliwie siodlarze, wchodziłam do ich składów i śliczne widziałam powozy. Bryczki koneckie nawet za granica, słyną; fryszerek i kuźnic jest kilka; żelazem tu wyrobionym znaczna cześć Polski opatrzona; ale nie byłam w żadnej kuźnicy; upał niezmierny, mówią, że jest 26 stopni ciepła. Sama myśl o ogniu i o rozpalonym żelazie przeraża jak gdyby obraz piekła w Dancie. Zaledwie miałyśmy dosyć odwagi i siły, ażeby zejść ogród; bardzo piękny, chociaż natura niewiele tu sztuce pomagała. Widać w nim dowody smaku i starania założycielki*
*Anna ze Stadnickich, Małachowska Kasztelanowa, matka bohatersko poległego z kosa w ręku Juliusza. Przyp. Wyd.
trawniki nadzwyczajnej gładkości, roślin i kwiatów wiele; ławki, spoczynki, bramy kształtne i gustowne, napisy ładne, kilka polskich. Miejsce szczęściem nazwane, w końcu ogrodu będące, gdzie ciekawi podróżni imię swoje zapisują, jest to chatka wiejska różnemi ozdobiona sprzętami. Widziałam tam i smutne pamiątki: bo też często cieszyć się trzeba samym tylko szczęścia wspomnieniem; widziałam, mówię, włosy i
wieniec córki właścicielki, pełnej wdzięków, cnót i przymiotów, zgasłej w kwiecie wieku z powszechnym żalem*
*Karolina z Małachowskich, hrabina Pacowa, zmarła we Francji w r. 1822.
Znałam ją. Stanęła mi w oczach młoda, piękna, nadobna, jak ją raz ostatni ujrzałam i smutek mnie ogarnął”.
- W: Klementyna Hoffmanowa (1798-1845), „Opisy różnych okolic Królestwa Polskiego”, t. 1, 1833.

- 1853
Z pamiętników Stanisława hr. Małachowskiego
„…Na wszystkie główniejsze święta, wszyscy synowie do mojej babki do Końskich, się zjeżdżali. Moi rodzice także nie omieszkali podówczas znajdować się – wyjeżdżali zawsze rano. [z Włoszczowej] U wszystkich magnatów był zawsze syn obywatelski, na respekcie jak mówiono uważany – siadał razem z państwem do stołu, miał swego konia na obroku, brał 300 złp. Obowiązkiem jego było mieć dozór nad stajnią i dworem i jechać konno przy karecie państwa, gdy byli w drodze. Kareta nasza była obszerna, sześć osób mogłoby się było wygodnie pomieścić, na drągach i pasach, bo resorów nie znano. Kiedyśmy jechali do Końskich, tyle osób w niej siedziało: mój ojciec, moja matka, ja, panna służąca i ksiądz kapelan – sześć koni karych było do niej zaprzężonych, stangret wąsaty w ferezyi polskiej z kołpakiem pliszowym, z którego spadał pąsowy wierzch z kutasem. Hajduk z tyłu – strój taki hajduków był węgierski i powszechnie używany. Bryka szła duża z kredensem czterema końmi, na której kamerdyner, kredencerz, kucharz i garderobiana. Gdy pojazd ruszył, ojciec mój przeżegnawszy się zaintonował:
‘Zawitaj ranna jutrzenko’, potem całą koronkę do Matki Boskiej śpiewaliśmy wszyscy.
Pospolicie cztery mile ujeżdżaliśmy i stawali na nocleg w Mninie w karczmie, gdzie w szynkownej izbie siano nam na posłanie przynoszono – na drugi dzień stawaliśmy w Końskich o 11. rano, a chociaż były cztery pawilony na wzór tych co w Pillnitz w Saksonii – ojciec mój brał za mieszkanie dwór obszerny drewniany, który zwano starym pałacem, nie chcąc po schodach chodzić; a trzy pawilony zamieszkane były przez moich trzech stryjów, którzy żonaci z całą familią przyjeżdżali, by swą matkę odwiedzać…”.
- W: „Żywot i pamiętniki Stanisława hrabi Małachowskiego”, „Czas” nr 39, z dnia 18 lutego 1853.
- 1871 Opis miasteczka Końskie i ogrodu hr. Małachowskich
„O sześć mil od Kielc w stronie północno-zachodniej leży miasto Końskie, dziś wyniesione do godności powiatowego, małe dość schludnie wyglądające cieszyło się dawniej większym ruchem dopóki nie stanęła szosa krakowska, a przeprowadzona przed dwudziestu paru laty droga żelazna prez Piotrków, przyczyniła się jeszcze więcej do osłabienia ruchu w tym punkcie leżącym na uboczu. Od tej ważnej chwili dla Końskich życie tego miasteczka słabło, a obecnie jedynym jego handlem są bryczki na
okolicznych jarmarkach, a mianowicie w Skaryszewie i Radomiu zbywane.
I Końskie miało niegdyś swoje dni świetne, było miastem handlowym, istniała tu nawet fabryka broni, a że było siedliskiem możnej i w dziejach głośnej familii Małachowskich, przeto panowie ci żyjąc dworno, jak wówczas na magnatów przystało, przyczyniali się wiele do ożywienia nie tylko miasta ale i całej, okolicy. Końskie sięgają głębokiej starożytności bo w XII wieku, założone przez Odrowążów. Miasto zaś samo otrzymało nazwę od Konińskiego [Koneckiego], z tejże familii pochodzącego, co stwierdza nagrobek umieszczony w kościele parafialnym na którym wyobrażone są zwłoki rycerza w zbroi, noszącego to nazwisko. Nazwisko zaś Koniński jak powiadają, miało powstać stąd, że fundator, czy też któryś z przodków założyciela miał mieć końska nogę. Późniejsi dziedzice Małachowscy posiadając miliony, podnieśli to miasto, a jeden z nich w ostatnich czasach Rzeczypospolitej dał jako ofiarę ze swej szkatuły dla skarbu państwa 19000 dukatów. Wiadomo jest że po utworzeniu Wielkiego Księstwa Warszawskiego zawarowane zostało przez mocarstwa ościenne, że wojsko nie mogło stać bliżej granic jak na mil 16, dlatego też w Końskich była kwatera sztabu dywizji, co przez długi czas. przyczyniało się do ożywienia miasta. Końskie jak wiele małych miasteczek w kraju, w budowie swojej nie poszły za postępem sztuki architektonicznej ale po staremu klejono chatki nie dbając ani o estetyczną ich formę, ani na symetrię; większa część miasta jest drewniana, domy z podsieniami [Podsień to staropolskie określenie miejsca zaciemnionego, zacienionego – dzisiaj przybrało formę ,podcienia’ – SJP] o kwadratowych oknach, spiralnym wysokim dachu, ulice krzywe, nie wszędzie znajduje się bruk, a o flisach nawet nie pomyślano. W ostatnim dziesiątku lat stanęło tu kilka porządnej zbudowanych kamieniczek niemało przyczyniających się do ozdoby miasteczka.
Środek miasta stanowi plac wysadzony wokół drzewami, na nim stoi budynek zwany Pociejowem, postawiony a wzór gościnnego dworu w Warszawie, mieszczący zewnątrz i wewnątrz sklepiki żydowskie. Jak w większej części miast, miasteczek i osad dzisiejszych u nas, tak i w Końskich cały handel pozostaje w ręku Żydów, stanowiących większą połowę [więcej niż połowę] ludności, dlatego też w dzień sobotni na ulicach miasta, gdy starozakonni są na modlitwie, panuje w całym miasteczku uroczysta cisza, tak że własne kroki słyszysz odbijające się echem na pustych ulicach. Naprzeciw Pociejowa wznosi się kościół parafialny cały z ciosowego kamienia, w którym zasługuje na uwagę wielki ołtarz z tegoż kamienia, ozdobiony sześcioma filarami, z po środka których sterczy kamienna góra, a w niej tkwi olbrzymia pasja”.
Opis ogrodu
„Ale główną ozdobą jest stykający się z miastem pyszny park angielski, blisko wiorstę długości mający, na końcu którego znajduje się rezydencja hr. Małachowskich, składająca się z długiego parterowego domu i czterech piętrowych pawilonów. Podwórze pałacowe otoczone jest łukowatym ogrodzeniem, w środku którego znajduje się wklęsła nisza, a nad nią orzeł z rozpostartymi skrzydłami. W niszy tej przed laty odprawiała się msza św. dla zgromadzonego wojska.
Park posiada wiele posągów z napisami, znajdują się tu piramidy, obeliski wykute z ogromnych brył granitu, a pyszne odwieczne kasztany i lipy z rozłożystymi konarami chronią od skwaru słońca, jak również zabezpieczają od najbardziej ulewnego deszczu.
Na jednym wzgórzu stoi altanka, z której sterczą jeszcze kamienne ściany, a w której miał być przyjmowanym przez dawnych dziedziców król Stanisław August. Dziś ogród ten niszczeje, gdyż utrzymanie go w porządku tysiące by kosztowało, a to nie czasy na takie zbytki, toteż ząb czasu powolnie gryzie twarde granity rozsypujące się w gruzy.
Wychodząc z parku na szosę, szczególniej w chwili, gdy promienie barwy zachodzącego słońca ozłocą ziemię, cudny przedstawia się widok. W rozdole [wąska, głęboka dolina; wąwóz, jar, parów – SJP] duży staw, na około którego widnieją białe domki, a za nimi na górze kępy drzew, wśród nich kościół, a przy nim świecą krzyże cmentarne, to wioseczka zwana Kościelisko. Zmrok już ma ziemię zapadł, od stawu dolatuje szelest wody spadającej na koła młyńskie,
a okna dworków jaśnieją czerwonym kolorem, od ognisk kominowych, blask których rażąco odbija się w ciemnej wodzie stawu…”.
- W: „Gazeta Kielecka” nr 20, z dnia 9 marca 1871, artykuł „Na cmentarzu”, podpisany S.S. [Stanisław Sienicki].

- 1874 – 1888
„Szczęście” i „Smutek” – ostatnie zapisy tych miejsc (domków) wśród miesięcznych raportów kasowych dóbr Końskie Wielkie
1874 „Czerwiec. Za reperację mieszkania dla Naczelnika Powiatu, budowli na Szczęściu i pogłębienie kanału odpływowego – 1.134,20 ½ rs. [rubli srebrem]

1878 „Lipiec. Konser.[wacje] budowl. Za podmurówkę pod sztachety przy kanale około Szczęścia, za podmurówkę pod obórki i inne zabudowania dla służby – 10,80 rs.
1879 „Listopad. Konserwacje. Za budowę drwalek i ogrodzenia mieszkania magazyniera w Końskich, za roboty przy urządzeniu mieszkań i poprawie mostu przy Szczęściu – 34.05 rs.
1880 „Wrzesień. Administr.[acja] Za budowę studni na Szczęściu – 7,50 rs.
1885 „Listopad. Konserwacje. Za reperację domku w ogrodzie zwanego Smutek – 12,60 rs. Reperacja domku Smutek – 24,37 ½ rs. (Sękowskiemu za roboty stolarskie przy reperacji Smutku – 18,20 rs.

1886 „Listopad. Podatków. Czynsz z Samsonowa za rok 1886 – 8,31 rs. Koszta posłańca z czynszem do Kielc 0,30 rs. Wykreślenie z ubezpieczeń od ognia budynków rozebranych na Szczęściu, Topolowej i Starej Górze.
Konserwacji. Za wykopanie 122 prętów rowu dla osuszenie torfowiska w Trzcinnym smugu, robotę mostu w …Mokra i obr. Czarna, rozbieranie budynku na „Szczęściu”.
1887 „Maj. Konserwacji. Za pomoc przy dowozie kamieni do budowy muru w ogrodzie i rozbieranie budynku „Szczęście” – 4,05 rs.

1888 „Maj. Konserwacji. Za pogłębienie kanału w ogrodzie od mieszkań służby ku „Szczęściu” – 23,00 rs.”.
W: „Pokolenie XVII: Jan Dzierżysław, administracja majątku dobra Końskie Wielkie 1850-1894”, sygnatura 29/639/0/2.42, Archiwum Narodowe w Krakowie.
Z zapisów wynika, że budynek na miejscu zwanym „Szczęściem” rozebrano ostatecznie w roku 1886-7. „Szczęście” to miejsce i domek – tu rezydencjonalny budynek, naśladownictwo chałupy szwajcarskiej. Czy budynek powstał w okresie okupacji austriackiej, które przypadło w Końskich na lata 1795 – 1809?
- 1876
Opis miasta zamieszczony w „Tygodniku Ilustrowanym”
„…Końskie Wielkie, osada położona w dawnej ziemi opoczyńskiej, w wieku XII siedziba znanej w dziejach naszych rodziny Odrowążów, wyniesiona została dopiero za Augusta III do rzędu miast, za staraniem ówczesnego właściciela, Jana Małachowskiego, kanclerza wielkiego koronnego. Kanclerz, posiadając przy tym dobra bodzechowskie i ćmielowskie, jako członek komisji górniczej, pod prezydencją biskupa płockiego Szembeka ustanowionej, wspomagany radami księdza pijara Osińskiego, autora dzieła ‘O rudach żelaznych’ starał się o podniesienie fabryk krajowych, o produkcję żelaza i wyroby z niego. Mając więc w swych dobrach obszerne lasy i bogate pokłady rudy, w miejsce dawnych dymarek, których tu było kilka, wybudował w Końskich dwa wielkie piece, do wytapiania z rudy surowca, jeden we wsi Janowie, drugi we wsi Stepkowie [Sic! – Stąporkowie], do których rzemieślników aż z Saksonii sprowadził.
Mieszkając sam w starożytnym dworcu modrzewiowym i mając zamiar wznieść sobie kiedyś odpowiednią siedzibę, wybudował tymczasowo obszerne oficyny, oraz cztery pawilony, które dla czterech synów przeznaczył. Synami tymi byli: Jack kanclerz wielki koronny, Antoni referendarz wielki koronny, Stanisław znakomity marszałek sejmu czteroletniego i Mikołaj wojewoda sieradzki. Syn tego ostatniego, generał wojsk polskich za księstwa warszawskiego i kasztelan królestwa polskiego, Stanisław hrabia Małachowski, wstępując w ślady dziada, wiele się do wzrostu i ozdoby miasta przyczynił, opiekując się rzemiosłami i fabrykantami tutaj osiadłymi. Powstała wówczas znana powszechnie w kraju naszym fabryka powozów, która do roku 1840 o pierwszeństwo z warszawskimi się ubiegała.
Tenże Stanisław hr. Małachowski, a więcej jeszcze jego żona Anna ze Stadnickich, pani z cnót i rozumu dotąd w miejscowej tradycji słynąca, powiększyła i upiększyła obszerny ogród, wzniósłszy w nim cieplarnię, oraz inne zabudowania, tak iż ogród ten w pierwszych dziesiątkach bieżącego stulecia, należał do najpiękniejszych w kraju, współzawodniczył z Arkadią nieborowska, z Puławami i Opolem…”.
- W: „Tygodnik Ilustrowany” nr 18, 29 kwietnia 1876.
- 1884
Opis Adama Kubaszewskiego koneckiego parku i pobliskich miejscowości: Trojanowice, Niekłań
„Z podróży do Galicji i Królestwa.
W początku marca roku zeszłego [1884] zostałem wezwany do majętności hr. L. Plateau, w gub. radomskiej, w celu rozprzestrzenienia i urządzenia ogrodu ozdobnego. Okoliczność ta, prócz przyjemności, jaką każda nowa podróż sprawia lubownikowi przyrody, miała dla mnie tym więcej powabu, że po raz pierwszy zwiedzałem kraj tyle drogi, a dotąd tylko z historii mi znany…”.
„W miarę zbliżania się do Paradyża i Żarnowa, gęste lasy ustępują tu miejsca rozległym równinom, o rodzajnej glebie. Wszystkie majątki i folwarki, otoczone ogrodami dla użytku lub też dla przyjemności, zawsze przyjemny sprawiają widok. Inaczej dzieje się z osadami włościańskimi, gdzie po większej części panują pustki pod tym względem. Po kilkugodzinnej podróży dostajemy się do Trojanowie tuż pod Żarnowem, majętności państwa Michałowskich; tu oprócz starannie obsadzonych drzewami, żwirówki i innych dróg, widzimy obszerniejszy ogród owocowy i warzywny; w bliższym znów otoczeniu dworku, znajduje się ogródek ozdobny.
Prócz kilku grup drzew krajowych, skupin krzewów i cienistych złotowierzb nad sadzawkami, zauważyłem tu, mało rozpowszechnione Pinus Strobus. Mała oranżeryjka i cieplarnia świadczą również o zamiłowaniu do kwiatów. Udając się w dniu następnym w dalszą drogę przez Żarnów, dostaliśmy się wśród żyznych pól, łąk i lasów na przemian do miasta Końskich, więcej zaludnionego i ruchliwego od poprzednich, ale i tu cały niemal przemysł i handel spoczywa w rękach żydowskich.
Miasto Końskie przedtem główna siedziba nożnej familii Małachowskich, posiada na swych krańcach od strony południowej duży pałac z oficynami, z piękna oranżerią, domem teatralnym, oraz stajnie, ujeżdżalnie o obszernych dziedzińcach. Wszystko to ujęte wraz z obszernym ogrodem w mury i parkany, tworzy niejako rezydencje książęca. Ogród o cienistych alejach olbrzymich lip, kasztanów i szpalerach grabowych, jak niemniej przez rozmieszczone tu i owdzie z ciosanego kamienia boginie, przypomina nam gust ogrodów symetrycznych francuskich. Ogród ten prawdopodobnie był założonym w jednym czasie z ogrodem w Puławach, ponieważ podług orzeczenia hrabiego L. Platera ‘wszystko co zaprowadziła księżna Czartoryska w Puławach, zaprowadzała pani Małachowska w Końskich, by ogród ten w niczym nie uchybiał pierwszemu, który sobie zyskał sławę europejską’.
Obecnie piękna ta rezydencja magnacka, wraz z fabrykami odlewów żelaznych w Stąporkowie i obszernymi lasami, jest własnością hr. Tarnowskiego z Galicji. Minąwszy bramy z kraty żelaznej, ozdobione w rodowe herby i emblematy wojenne, spuściliśmy się przez relsy [Tak nazywano tory kolejowe sto lat temu – Muzeum Warszawy], na ukończeniu będącej kolei żelaznej, łączącej główne linie kolei nadgranicznej z Nadwiślańska. Jechaliśmy aż do Niekłania bardzo romantyczną okolicą, urozmaicona dolinami, wąwozami, to znów pagórkami i ciemnymi lasami, a w drodze towarzyszył nam z szumem wody huk młotów licznych fabryk, tartaków i kuźni – aż do Niekłania. Niekłań z przyległymi jej wioskami i fabrykami, nader to piękne ustronie; otoczona bowiem lasami, zdaje się nie mieć styczności z resztą świata…”.
- W: Adam Kubaszewski „Z podróży do Galicji i Królestwa”, „Ogrodnik Polski” nr 6,7 z 1885.
To prawie wszystkie ciekawe opisy koneckiego ogrodu, które udało mi się odnaleźć. Czy pojawią się inne, równie ciekawe? Być może bardziej szczegółowe? Na pewno jest wiele jeszcze do wyjaśnienia. Chociażby data powstania i rozebrania starego dworu (tu opisywanego jako starożytnego dworca modrzewiowego), nie wspomnę o jego umiejscowieniu. Rozpiera mnie radość, że udało się odnaleźć datę rozebrania domku „Szczęście”. To kilka tygodni solidnego odczytania dokumentów. W kolejnej przygotowywanej do publikacji na stronie informacji zajmę się tematem noszącym roboczy tytuł: Losy pierwszych muzealnych zbiorów zgromadzonych w domku „Szczęście”.
Historyk miasta i regionu, Andrzej Fajkosz pisał: „Rozmaite przedmioty w domku w ogrodzie egzystujących Szczęście zwanym, czyli Domu Pamiątek. W domku tym jest rozmaitych mebelków i sprzętów sztuk 46, obrazków rozmaitych 18, rozmaitych sprzętów także w małym formacie sztuk 90, przedmiotów porcelanowych, fajansowych i glinianych 52, marmurowych i kamiennych 18, metalowych 54, szklanych 25, różnych drobiazgów i osobliwości 84. W szafie oszklonej i zamkniętej: muszle, minerały, ślimaki itp. 573 sztuk”.
Czy zbiory uległy rozproszeniu? Gdzie się znajdują? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.
A może zaciekawią czytelników strony informacje dotyczące samego ogrodu – parku i losów zgromadzonych niegdyś w nim zabytków. Dwustulecie budowy Świątyni Egipskiej (1835-2025) przeszło praktycznie bez echa, a przecież jej remont jest na ukończeniu.
Krzysztof Woźniak
PS. „Konia z rzędem temu” oddam za informację: gdzie w pobliżu Końskich Wielkich mieściła się „Rykowa Buda”?
Ponadto: Serdeczne podziękowania dla pp. Bartosza Szymusika i Marcina Brzezińskiego z udostępnienie fotografii domku Szczęście.
