O Antonim Sokalskim raz jeszcze

Mowa o Przedborzaninie, prekursorze idei awiacji. O jego dziele czerpiemy
wiedzę z felietonu w „Dzienniku Warszawskim” z czerwca 1873 r. Redaktor
Henryk Bartsch (rzeczywisty pastor ewangelicki, który ukończył gimnazjum
w Piotrkowie, więc Przedbórz najpewniej nie był mu obcy) nazwał go: „samorodnym mechanikiem z Przedborza”. Antoni miał wtedy 19 lat i był mieszkańcem Warszawy. Pracował jako mechanik w Warszawskiej FabryceMachin, Narzędzi Rolniczych i Odlewów. Wcześniej miał przez kilka miesięcy
terminować u kołodzieja w Końskich. Redaktor Bartsch model maszyny
latającej autorstwa Sokalskiego opisał sensacyjnie, w prawdzie nie szczędząc
uszczypliwości, ale z uznaniem. Dodał też, iż: „Pan Zygmunt Ostrowski,
administrator znanej fabryki (…) rozciągnął opiekę nad Sokalskim
i nad przyrządem wynalezionym przez niego”. Niestety, ani model Sokalskiego,
ani jego rysunki nie zachowały się.

Cóż wiemy o nim samym?
Rodzina Sokalskich od wieków rozsiadła się po obu brzegach Pilicy, od
Przedborza po Sulejów. Antoni Dominik urodził się 7 V 1854 r. w Przedborzu,
jako pierworodny syn sukiennika Stanisława, syna Wincentego i Konstancji
z Wittembergów i Michaliny ze Strychalskich, córki Józefa i Anny
z Lewandowskich. Oboje rodzice Antoniego, to Przedborzanie. Odpowiednio
w wieku 22 i 20 lat, pobrali się 25 stycznia 1853 r. w miejscowym kościele
św. Aleksego. Rodzeństwo Antoniego, to siostra Leokadia Marianna (1858)
i bracia: Franciszek Tomasz (1856-1893), Stefan Idzi (1861), Edward (1863-
1865), Konstanty (1867-1889) i Ludwik (1869).
Antoni wbrew zarzutom dziennikarza, nie był analfabetą. Dowodzą tego jego
podpisy na aktach metrykalnych. Zapewne to też nie przypadek, że ze swoim
projektem zgłosił się do „Kuriera Codziennego”, którego redaktorem był Karol
Kucz. Jego krewny Marian Kucz [Marian Kucz (1849–1911), nauczyciel szkoły elementarnej, etnograf i literat, szerzej zob. Przedborski Słownik Biograficzny, t. II, s. 160] był przedborskim nauczycielem i publikował w „Kurierze” swoje artykuły, m.in. o szkole i księgarni w Przedborzu. Stąd bliskie przypuszczenie, że to Marian Kucz dostrzegł u Sokalskiego ambicję, wyobraźnię i talenty techniczne, oraz spróbował pokierować jego życiem.
Być może także on uświadomił Sokalskiego o odwiecznym pragnieniu
człowieka, by unosić się w powietrzu jak ptaki i swobodnie pokonywać
przestrzeń, co miał czynić mityczny Ikar. Być może pokazał mu rysunki
latających maszyn wzorowanych na ptasich skrzydłach, autorstwa
renesansowego artysty Leonarda da Vinci.
Godząc młodzieńcze marzenia i realną konieczność zdobycia zawodu, Sokalski
nie mógł już jak ojciec, zostać przedborskim sukiennikiem. Minął już czas
świetności przedborskiej manufaktury. Po śmierci ojca w 1870 r., musiał
wybierać swoją drogę życia. Obrał zawód kołodzieja, na który wciąż było
znaczne zapotrzebowanie. Aby zbudować drewniane koło musiał posiąść
elementarną wiedzę, poznać rysunek projektowy i techniki konstrukcyjne
obróbki, wymiarowania i łączenia elementów. Prezentując swój „model
napowietrznego okrętu, a raczej wozu” okazał się niepospolicie uzdolnionym
młodzieńcem. Pytanie, czy ów projekt był oryginalnym dziełem Sokalskiego,
czy może wykorzystaniem innego pomysłu, nie znajduje odpowiedzi.
Specjalista techniki lotniczej Stefan Symonides na podstawie artykułu ocenił:
„Zaprezentowany model można nazwać machiną latającą cięższą od powietrza,
wzorowaną na naśladowaniu lotów ptaków. Miała ona charakter indywidualny
i świadczyła o dość szerokich horyzontach myślowych i obserwacyjnych twórcy.
Większość pionierskich modeli było prezentowanych na podwoziu
czterokołowym. Natomiast liczba skrzydeł w ilości czterech, w nieopisanym
ułożeniu wskazuje, że pomysłodawca był świadomy konieczności uzyskania
dużej ich powierzchni, która to jest bardzo ważnym czynnikiem siły nośnej.
Wprowadzanie wszystkich elementów konstrukcji w ruch za pomocą jednej
korby było rozwiązaniem nowatorskim i podkreślało konieczność współdziałania
elementów modelu. Najtrudniej odnieść się do „dwóch ogonów”, bo jeżeli
tak nazwano pionowy ster wysokości i poziomy ster kierunku, to pomysłodawca
uwzględnił również sterowanie tym aparatem latającym. Uważam, że nazwanie
autora modelu latającego „prekursorem idei awiacji” jest uzasadnione”.
Nieznane są dalsze losy tego modelu i ewentualne późniejsze projekty
Sokalskiego. W Warszawie pod pieczą Zygmunta Ostrowskiego pozostawał
jeszcze kilka lat. Wówczas rozwinął i skoncentrował swe kwalifikacje
zawodowe w fachu stolarskim. Mimo młodego wieku musiał być znanym
i cenionym rzemieślnikiem, skoro w 1879 r. wykonał ambonę i prawdopodobnie
inne sprzęty do kościoła w Pilczycy, gmina Słupia Konecka. Obiekty te spłonęły
w pożarze świątyni w 1920 r.
W wieku 25 lat, jeszcze jako mieszkaniec Warszawy, 4 lutego 1880 r.,
w przedborskim kościele św. Aleksego poślubił Przedborzankę, 16-letnią
Franciszkę Cudzińską (ur. 10 września 1863), córkę Antoniego i Apolonii z (Wytrych)
Wydrychiewiczów. Wg rodzinnej legendy protoplasta rodu Cudzin
Krymułowski był Tatarem. Dostał przydomek Cudzin, albowiem był „cudzy”, a
Krymułowski gdyż rzekomo wywodził się z Krymu. Z czasem „Cudziny”
zostali Cudzińskimi, szanowaną przedborską rodziną.

[Zob. Przedborski Słownik Biograficzny, biogramy Cudzińskich: księdza
Aleksego (t. III, s.56), legionisty Edmunda (t. I, s.67) i lekarza Kazimierza (t. II,
s.49)]
Młodzi Sokalscy zamieszkali w Przedborzu przy ul. Kościelnej i tu Antoni
uruchomił warsztat stolarski słynny szeroko z dobrej jakości mebli.
W ich małżeństwie urodziło się sześcioro dzieci, spośród których dwie córki
zmarły w dzieciństwie. Pierworodny syn Ludwik (1881 – 1948 Końskie)
wykształcił się na nauczyciela. Jako 31-latek poślubił 21-letnią Zofię
Aleksandrę Kosińską, córkę przedborskiego nauczyciela Lucjana. Później podjął
karierę urzędniczą, był sekretarzem starostwa w Końskich.
W 1883 r. urodził się syn (zob.) Stanisław Leopold, który wykształcił się
na organistę i w 1907 r. wyjechał do USA, gdzie zaginął.
Córka Kazimiera (1890 – 1949) w wieku lat 23 poślubiła 24-letniego
nauczyciela (zob.) Ludwika Wiktora Tomczyńskiego, późniejszego
długoletniego kierownika szkoły powszechnej w Przedborzu.
Córka (zob.) Eleonora (1896 – 1931) także została nauczycielką. W 1921 r.
poślubiła 27-letniego Stanisława Michalskiego, sekretarza Sądu Grodzkiego
w Przedborzu, późniejszego komornika w Opatowie. Jej córka Stanisława Maria
(1922 – 2026 Łódź) m.in. wspominała piękny mebel, sekretarzyk wykonany
przez dziadka Antoniego.
Antoni Dominik Sokalski zmarł w Przedborzu 17 IV 1923 o godz. 2
po południu. Przyczynę zgonu nazwano „sercowa”. Miał 68 lat. W akcie zgonu
wymieniono obu zięciów, jako świadków: Stanisława Michalskiego sekretarza
sądu i Ludwika Tomczyńskiego kierownika szkoły. Spoczywa na miejscowym
cmentarzu, w grobowcu wykonanym przez Andrzeja Paruzela.
Ze wspomnień Barbary Wicik-Górawskiej: „Babcia mojej Mamy, Franciszka
Sokalska, to była niezwykle silna kobieta, emancypantka. Rządziła tą rodziną.
Miała restaurację, a może to był taki zajazd, bo i w razie potrzeby można tam
było nocować. Wybudowała córce Kazimierze dom przy ul, Kieleckiej, prezent
z okazji ślubu z Ludwikiem Tomczyńskim. Pokrywała leczenie córki Eleonory
Michalskiej z gruźlicy, którą zaraziła się od swojego teścia, zastrzykami ze złota
i wyjazdami do wód. Świetnie umiała współżyć z kupcami żydowskimi,
którzy nigdy jej nie zbojkotowali. Handlowała też kołami młyńskimi.
(…)Cierpiała na zaćmę, miała mieć ją zoperowaną we wrześniu 1939 r.
w Warszawie. Wybuch wojny pokrzyżował plany. Jej dom, przy ul. Kościelnej, wtedy został zburzony. Tak więc w czasie wojny oślepła. Gdy weszli Rosjanie
w styczniu 1945 r. ukrywała się w piwnicy u pp. Żurawskich. Rosyjski żołnierz
zdarł z niej i ukradł koc, którym była przykryta”. Zmarła 2 III 1946 r. w wieku
83 lat i spoczęła obok męża i córki Eleonory.
Na koniec warto wspomnieć o dwóch rodzonych starszych siostrach Franciszki
Sokalskiej z Cudzińskich. Obie związały swe życie z Końskimi.
Jedna z nich, Waleria Jehryng (ur. 1855) spoczywa na cmentarzu parafialnym
w Końskich (sektor K, rząd 2, grób nr 16), jako „Waleria JECHRYNG
STUDZIEŃSKA”. Jej mogiłę przykrywa kamieniarski nagrobek w postaci
leżącej otwartej księgi. Na jednej stronie zamieszczono imię i nazwisko zmarłej
i datę śmierci, a na drugiej epitafium:
W DZIEŃ UCISKU WOŁAM DO CIEBIE I OTO IDĘ Z MOCY DO MOCY
OGLĄDAĆ BOGA W SYJONIE, OTO IDĘ DO CIEBIE, KTÓREGO
UMIŁOWAŁAM, KTÓREGO SZUKAŁAM, KTÓREGO ZAWSZE POŻĄDAŁAM.
Tak naprawdę to Przedborzanka, Waleria Cudzińska [Zob. Przedborski Słownik Biograficzny, biogram Cudzińska-Jehryng WaleriaMarcjanna, t. II s.46]
Jako 17-latka poślubiła farbiarza (albo garbarza) 29-letniego Gustawa
Jehrynga (1844–?), który przed ślubem – tego samego dnia – przeszedł z wyznania ewangelickiego na wiarę rzymskokatolicką.

[Rzecz w tym, że rodzina panny młodej była bardzo religijna, zob. Przedborski
Słownik Biograficzny, biogramy księży Wydrychiewicz Stanisław Kostka (t. III s.287) i Banaszkiewicz Teofil Teodor (t. IV)]
Po śmierci pierworodnej córki, niebawem owdowiała i wstąpiła do Zgromadzenia Córek Maryi Niepokalanej. Jako siostra zakonna Benedykta opracowała i służyła Bogu w Końskich.
Jej siostra Florentyna (ur. 1859) po śmierci pierwszego męża Konecczanina Józefa Rafalskiego, powtórnie wyszła za mąż także w Końskich, za Władysława Ziębińskiego (chyba pierwsze kino w Końskich).
Wojciech Zawadzki