
Wielkim uznaniem w okolicach Końskich cieszył się cadyk z Radoszyc [mowa jest o latach tzw. przedwojennych]. Dla Żydów w Końskich i okolicznych osadach i miasteczkach osoba tego cadyka była święta! On był wyrocznią, on rozstrzygał wszystkie spory, on udzielał rad…
O nim opowiadał mi pan Tadeusz Jakubowski z Fałkowa. Jego znajomy nadleśniczy z Radoszyc lub Przedborza miał dziesiecioletniego syna – niemowę. Słysząc o sławie cadyka udał się z synem do niego prosząc o poradę. Cadyk pogładził siwą brodę, bystro popatrzył na chłopca, wyjął 5 groszy z kieszeni i dając mu powiedział: idź na rynek i kup bułkę! Chłopiec po 10 minutach wrócił z bułką mówiąc: już kupiłem, proszę, a to reszta 3 grosze. Od tej chwili chłopiec mówił normalnie.